Webinside pisze:Autor między innymi na podstawie źródeł z Mozilli oraz Microsoftu wspomina, że Firefox do poprawnego działania ma większe wymagania systemowe niż Internet Explorer 6.
IE wymaga 8-12 MB na dysku? Więc po co taki ogromny plik instalacyjny? Myślę, że nie można traktować poważnie informacji podanych przez Microsoft. Jaki wynik da otwarcie trzydziestu okien IE i trzydziestu zakładek Fx? Z resztą porównanie zasobożerności pięcioletniego IE do kilkumiesięcznego Firefoksa trochę dziwi, bo:Mywebpages.comcast.net pisze:
- Internet Explorer Minimum:
- 486 66 MHz CPU
- 16 MB - 32 MB of RAM *
- 8.7 MB - 12.7 MB of available hard disk space (requirements vary based on the Operating System)
- Firefox Firefox Minimum:
- Pentium 233 MHz CPU
- 64 MB of RAM
- 52 MB of available hard disk space
- Firefox jest znacznie bardziej zaawansowany, nieporównywalnie lepiej obsługuje standardy internetowe, jest funkcjonalniejszy przez co oszczędza czas – praca komputera jest znacznie tańsza niż praca człowieka
- Czy w świetle tego, że Win Vista ma dużo wyższe wymagania od Win 95 można powiedzieć, że ten ostatni jest lepszy, bo taką sugestię wyczuwam między wierszami w przypadku porównania Fx vs. IE?
Spór o 1,1 procenta wydaje się dziecinny. W jednych statystykach jest to 8,9 w innych 15-20% i więcej. Ważne, że nowoczesne przeglądarki stały się realną konkurencją dla IE. Dzięki temu Microsoft zajął się swoim dzieckiem i jest nadzieja, że w ciągu najbliższych 3-4 lat przepisze swój program od zera i wreszcie dogoni czołówkę.Webinside pisze:W artykule znajdziemy także informację zaprzeczającą temu, iż zasięg Firefoksa na koniec 2005 roku wyniósł 10 proc. w skali globalnej. Na podstawie Personal Tech Pipeline autor tekstu twierdzi, że tak naprawdę ta liczba wynosi 8.9 proc.
Co porównuje autor? IE, w którym ilość niepoprawionych błędów bez przerwy oscyluje w okolicy 20 i czas łatania sięga kilku tygodni (nierzadko nawet miesięcy) porównuje do Firefoksa, w którym błędy krytyczne łatane są w ciągu kilku dni. Kpina...Webinside pisze:Ponadto w publikacji stwierdzono, że bezpieczeństwo Firefoksa także jest mitem. Od momentu wydania Firefoksa liczba błędów w zabezpieczeniach wyniosła 26, z czego 6 Secunia określiła jako krytyczne.
[...]
W końcu zaprzecza tezie, że Firefox jest bardziej bezpieczny, ponieważ nie używa ActiveX jako źródło podając artykuł The Lame Blame of ActiveX Larrego Seltzera.
Zamierzenie twórców Firefoksa jest takie, że ma on zająć miejsce IE. Dlatego właśnie Fundacja Mozilla (MoFo) kładzie tak duży nacisk na eliminowanie błędów już teraz. Żeby przyspieczyć ten proces motywuje poszukiwaczy nagrodą 500$ za każdy poważny błąd. Już na pierwszy rzut oka widać, że porównywanie tego postępowania do strategii Microsoftu jest nieporozumieniem, jeśli nie próbą manipulacji. Jak wiadomo strategia Microsoftu polega na ukrywaniu błędów, a ich publiczne ujawnienie grozi procesem sądowym.
Warto również zwrócić uwagę, że częstym zaleceniem jest wyłączenie obsłubi ActiveX, do czasu wydania oficjalnej łady dla IE. Jeśli rzeczywiście technologia jest taka bezpieczna to po co ostrzeżenia wydawane przez sam Microsoft?
No właśnie, wśród prawie dwustu rozszerzeń do Firefoksa znalazło się takie (z resztą dość przydatne), które było niebezpieczne. Chyba nie można tego uznać za tragedię, zwłaszcza jeśli zada się pytanie: Jak niewielu użytkowników miało zainstalowane to rozszerzenie? Zaletą systemu wtyczek Firefoksa jest to, że potencjalny włamywacz nie wie, co zastanie w tej konkretnej przeglądarce. Świat Firefoksa jest dużo bardziej różnorodny, więc i zdrowszy, niż świat IE.Webinside pisze:Na podstawie jednej opinii Secunii o wykrytym błędzie w rozszerzeniu Greasemonkey czytamy, że wszystkie dodatki do tej przeglądarki mogą być bardzo niebezpieczne.
Z tym oczywiście nie można się niezgodzić. Firefox miał błędy, ma i mieć będzie. Natomiast ważne jest podejście do nich producenta i samych użytkowników. Tu MoFo wypada nieporównanie lepiej niż Microsoft. Specjalny system - Bugzilla - pozwala każdemu użytkownikowi zgłosić błąd oraz śledzić postępy prac nad nim. Jeśli on, lub ktoś inny, znajdzie rozwiązanie (choćby tymczasowe), może opisać je na stronie błędu. Można również głosować na najbardziej dokuczliwe błędy, co wpływa na szybkość ich poprawiania. W IE od czterech lat poprawiane są tylko błędy bezpieczeństwa więc nie ma mowy o jakiejkolwiek inicjatywie użytkowników. Jest tylko lista pobożnych życzeń.Webinside pisze:Autor zamieścił także informację, że Firefox, tak jak każdy normalny program, posiada wiele błędów i problemów o czym mają świadczyć zgłaszane przez użytkowników bugi.
Oczywiście, że Firefox nie był pierwszy. Jeszcze zanim powstał przeglądanie w kartach miała Mozilla Suite. Ale nikt nie podważy faktu, że IE jest ostatni, który wciąż tego nie wprowadził.Webinside pisze:Kolejnym obalonym mitem ma być fakt, że Firefox jako pierwszy wprowadził możliwość przeglądania stron internetowych za pomocą kart (Tabbed Browsing). Okazuje się, że taka opcja była już możliwa w 1994
Jak bardzo niesprawiedliwa jest ta opinia ukazuje poniższe porównanie:Webinside pisze:W końcu czytamy, że Firefox nie wspiera w pełni standardów W3C, bo choćby nie przechodzi nadal testu ACID2
Wynik testu ACID2, testującego tylko CSS2, powinien wyglądać tak:

IE7 Beta 1 - sierpień 2005

Firefoksa Beta - listopada 2005

Żadna przeglądarka nie obsługuje w pełni standardów W3C, ale różnice między nowoczesnymi przeglądarkami, a przestarzałym IE jest kolosalna. IE tylko szczątkowo obsługuje CSS2, w dużej części niepoprawnie. Natomiast Opera, czy Firefox z każdą nową wersją robią malutki kroczek na przód. Kiedy IE będzie obsługiwał XHTML, MathML, XForms, SVG? I tak wypada się cieszyć z faktu, że po kilku latach zacznie w obsługiwać kanał alfa w PNG. Po kilku latach próśb
Więcej:
- Webinside: Testujemy Internet Explorer 7! (preBeta 2)
- Wyniki ACID2 w najpopularniejszych przeglądarkach
- Obsługa (niektórych) standardów internetowych w przeglądarkach
Autor próbuje obciążyć Firefoksa i Operę odpowiedzialnością za błędne wyświetlanie niepoprawnych stron. Winni są tylko i wyłącznie niedouczeni lub zbyt leniwi twórcy tych "dzieł". Nie Microsoft, który stworzył pełnego błędów IE i promował nieustandaryzowane technologie. Nie twórcy nowoczesnych przeglądarek, które trzymają się standardów. Nie właściciele, którzy przecież nie muszą się znać na tworzeniu stron. Winni są tylko twórcy wspomnianych stron. Jeśli autor nie rozumie znaczenia standardów dla rozwoju internetu to nie powinien poruszać tego tematu. Powinien sobie po prostu darować trzy ostatnie punkty.Mywebpages.comcast.net pisze:15% of web sites aren't completely compatible with Firefox. Firefox is not 100% Internet Explorer and ActiveX compatible. Web pages that depend on ActiveX or were only tested in Internet Explorer (which there are many) will only render and work properly in Internet Explorer based browsers.
[...]
Notes - Opera has the same problems as Firefox in regard to web page compatibility.
Zgodzić się można co do twierdzenia, że Firefox nie jest cudownym środkiem na spyware. W rękach zupełnie nieświadomego użytkownika żadna przeglądarka się nie sprawdzi. Firefox, czy Opera nie są również uniwersalnym rozwiązaniem problemów bezpieczeństwa w systemie Windows. Skoro Microsoft do końca sobie z tym nie radzi to nie wymagajmy cudów od przeglądarek. Nie powinny one jednak tworzyć dodatkowych luk.
Moim zdaniem strategia aktywnego eliminowania błędów, którą przyjęła MoFo, w długim okresie czasu okaże się najbardziej korzystna i Firefox (Flock?) zdyskredytują swoich rywali.
Artykuł wydaje się bardzo naciągany. Autor, użytkownik nakładki na IE, próbuje za wszelką cenę zdyskredytować głównego rywala - Mozillę Firefox. Jednak używane argumenty wydają się niesprawiedliwe, a momentami wręcz niepoważne.

