Jak informuje Dziennik.pl, Ekstraklasa SA nie wyklucza pozwania właścicieli serwisu YouTube, w którym można obejrzeć bramki z Orange Ekstraklasy.Prawa do transmisji na żywo piłkarskiej ligi ma w Polsce Canal+. Bramki można zobaczyć też w niedzielę wieczorem w TVN24 i TVN. Poza telewizjami prawa do fragmentów meczów mają niektóre portale internetowe, w tym onet.pl. Tymczasem już kilkanaście minut po zakończeniu spotkania Legia Warszawa – Zagłebie Lubin, gole można było znaleźć na YouTube – pisze Dziennik.
– Zachowanie YouTube jest nieeleganckie, więc nie dziwi mnie groźba procesów sądowych – mówi redaktor naczelny Interii Krzysztof Fijołek w rozmowie z Dziennikiem.
Google, właściciel YouTube, tłumaczy, że pozwy sądowe są zagrożeniem dla idei legalnej wymiany informacji, a firma współpracuje z wieloma klubami m. in. z Chelsea czy Barceloną – czytamy w Dzienniku.
