Strona 1 z 1

Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt mar 25, 2005 5:16 pm
autor: yarek shalom
Zapraszam do przeczytania ksiazki pt NICKY CRUZ OPOWIADA - jest to prawdziwa historia przywodcy najpotezniejszego i najbrutalniejszego gangu Nowego Yorku lat 50-tych – gangu Mau Mau.

Ten mlody, nienawidzacy wszystkich i wszystkiego Portorykanczyk, opowiada o swym smutnym dziecinstwie w Puerto Rico i o budzacym groze życiu zbuntowanego nastolatka, ktory za swa jedyna rodzine uznaje składajacy sie z rowiesnikow uliczny gang.

Historia Nickyego jest na pewno dramatyczna, ale nie jest wyjątkiem. Nicky jest tylko barwnym reprezentantem niezliczonej liczby ludzi, którzy w ostatnich dziesięcioleciach popadli w niemal każdy rodzaj znanej człowiekowi perwersji i degeneracji.

Książkę po raz pierwszy w Polsce wydano w 1985 roku, historia Nickyego została umieszczona jako główna pozycja na największej stronie poświęconej problemowi narkotyków w Polsce.

Ksiazke Nicky Cruz opowiada udostępniono w internecie za zgoda Wydawnictwa AGAPE.

Ksiazka jest w calosci na stronie:

http://nickycruz.ovh.org

Autor powyższej strony wyraza zgode na kopiowanie, drukowanie oraz rozpowszechnianie ksiazki bez jakichkolwiek ograniczen.

Strony zagraniczne dotyczace Nicky Cruza:

www.nickycruz.org/about/the_man.htm
www.tcfarm.org/History/Nicky.html

Oto początek 1 rozdziału:

- Złapcie tego zwariowanego szczeniaka! ktoś krzyknął.
Ledwo otwarto drzwi należącego do linii lotniczych PANAM samolotu
Constellation, pomknąłem po schodkach w dół i dalej w kierunku budynku
nowojorskiego lotniska Idlewild. Działo się to 4 stycznia 1955 roku i zimny
wiatr szczypał mnie w policzki i uszy.
Kilka godzin wcześniej mój ojciec w San Juan wprowadził mnie,
zbuntowanego piętnastoletniego chłopaka portorykańskiego, na pokład tego
samolotu. Poleciwszy mnie opiece pilota, nakazał siedzieć w samolocie, dopóki
nie zgłosi się po mnie mój brat, Frank. Ale gdy drzwi się otwarły, pierwszy
wybiegłem z samolotu i co sił w nogach pomknąłem po betonowej płycie.
Trzej ludzie z obsługi lotniska skoczyli i przygwoździli mnie do
siatki ogrodzenia przy wyjściu. Gdy starałem się uwolnić, lodowaty wiatr
przenikał przez moje tropikalne ubranie. Dyżurujący przy wyjściu policjant
chwycił mnie za ramię i ludzie z linii lotniczych spiesznie wrócili do swoich
zajęć. Traktowałem to wszystko jak zabawę i spojrzawszy na policjanta,
uśmiechnąłem się do niego.
Ty zwariowany Portorykańczyku! Co sobie do diabła wyobrażasz? krzyknął
policjant.
Wyczułem w jego głosie nienawiść i uśmiech zamarł mi na ustach. Grube
policzki policjanta były zaczerwienione od chłodu, a oczy łzawiły mu od
wiatru. W obwisłych wargach podskakiwało nie zapalone cygaro. Nienawiść!
Poczułem, jak napełnia moje ciało. Taką samą nienawiść czułem do mojego ojca
i matki, do nauczycieli i do policjantów w Porto Rico. Nienawiść! Próbowałem
mu się wywinąć, ale trzymał mnie żelaznym chwytem.
- No, szczeniaku, wracaj do samolotu.
Popatrzyłem na niego i splunąłem.
- Ty świnio! – warknął. – Brudna świnio!
Rozluźnił uchwyt na moim ramieniu i próbował złapać mnie za kark.
W tym momencie dałem nurka pod jego ramieniem i skoczyłem przez otwartą
bramkę na teren otaczający dworzec lotniczy
Usłyszałem za plecami krzyki i tupot nóg. Pomknąłem długim
chodnikiem, zygzakami omijając ludzi tłumnie spieszących do samolotów. Nagle
znalazłem się w hali dworca. Poszukałem wzrokiem drzwi wyjściowych,
przebiegłem halę i wyskoczyłem na ulicę.
Przy krawężniku stał wielki autobus z otwartymi drzwiami i pracującym
silnikiem. Przepchnąłem się przed wsiadających do niego ludzi. Kierowca
złapał mnie za łokieć i zażądał opłaty za przejazd. Wzruszyłem ramionami i
odpowiedziałem po hiszpańsku. Kierowca bezceremonialnie wypchnął mnie z
kolejki, zbyt zajęty, by tracić czas ze smarkaczem, który ledwo rozumie po
angielsku. Gdy zwrócił się do grzebiącej w torebce kobiety, schyliłem się i
poza jej plecami przemknąłem się do zatłoczonego autobusu. Spojrzawszy przez
ramię, by upewnić się, że kierowca mnie nie widzi, przepchnąłem się do tyłu i
usiadłem koło okna.
Gdy autobus ruszył, zobaczyłem, jak z budynku dworca lotniczego
wybiega ten gruby policjant, i wszyscy rozglądają się dookoła. Nie mogłem się
powstrzymać i śmiejąc się do nich przez szybę zastukałem w okno i pomachałem
im ręką.
Potem opadłem na siedzenie, wsparłem kolana o oparcie poprzedzającego
mnie fotela i przycisnąłem twarz do zimnej brudnej szyby.
Autobus przeciskał się przez zatłoczone nowojorskie ulice w kierunku
centrum miasta. Widziałem przez okno leżący na ziemi brudny błotnisty śnieg.
Zawsze wyobrażałem sobie śnieg jako coś czystego i pięknego, zmieniającego
krajobraz w bajkową krainę. Ale ten śnieg był obrzydliwy, jak brudna papka z
rozgotowanych ziemniaków. Szyba zamgliła się od mojego oddechu. Wyprostowałem
się i pociągnąłem po niej palcem.
To był świat zupełnie różny od tego, z którego przyjechałem...

Zapraszam!

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt mar 25, 2005 9:52 pm
autor: Hygin
8O a to apropo czego? Czy macie może prawa do publikacji tej książki w internecie? :twisted:

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: czw paź 13, 2005 10:08 pm
autor: yarek shalom
Zarowno Nicky Cruz opowiada jak Krzyz i sztylet sa zamieszczone w internecie za zgoda wydawcy

Zapraszam

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt paź 14, 2005 11:11 am
autor: Halszczak
Pewnie tego. Cza przecie biedne owieczki zagubione w hakerskim świecie ocalić od ognia piekielnego :twisted:

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt paź 14, 2005 11:57 am
autor: viraptor
Forumowy spam-bot... tego jeszcze w polskim wydaniu nie widziałem :/
Możne ip poznać? Chętnie pobanuje go w kilku miejscach...

Narazie i tak nieźle się rozpanoszył:
Results 1 - 10 of about 13,500 for "NICKY CRUZ OPOWIADA"
I to same fora praktycznie.

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt paź 14, 2005 2:26 pm
autor: yarek shalom
Dzieki Bogu Bog mnie chroni przed takimi jak Ty :)

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt paź 14, 2005 3:04 pm
autor: viraptor
To kwestia sporna, natomiast z głupimi spamerami bezspornie radzę sobie od dłuższego czasu...
Czyli jednak nie bot. Swoją drogą podziw bierze, jak ci się chciało na tych wszystkich forach to wklejać :)

PS Mogę na ip'ka liczyć?

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: sob paź 15, 2005 10:00 am
autor: yarek shalom
Wiesz z tego co wiem to udzielanie informacji o IP jest zlamaniem pewnych praw, dlatego uwazaj bo nie chcialbym na Ciebie na sylac odpowiednich sluzb za podrzekanie innych do dzialan niezgodnych z prawem....

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: sob paź 15, 2005 5:28 pm
autor: viraptor
Nope. IP w żaden sposób cie nie identyfikuje, więc nie jest to ujawnianie twoich danych.
Pozatym nie strasz mnie policją spamerze, bo to za tobą powinni gonić.

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: sob paź 15, 2005 8:08 pm
autor: yarek shalom
Ja cie nie strasze tylko ostrzegam...

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: czw lut 09, 2006 11:05 am
autor: antyNC
wystarczy zobaczyc co ten koles robi na innych forach w Polsce
http://www.google.pl/search?q=Nicky+Cru ... rt=20&sa=N

zirytowalo mnie to do takiego stopnia ze prowadze wlasna kampanie na rzecz uswiadomien ia ludzi ze to co on robi jest spamerstwem!

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt lut 10, 2006 11:07 am
autor: Sensej
yarek shalom pisze:(...)podrzekanie innych do dzialan niezgodnych z prawem....
"Podrzekania" tak? Buehehe kolejny małolat albo człowiek bardzo prosty. Typowy syndrom spamera i oszusta, jak go zdemaskujesz to straszy "odpowiednimi służbami" a to on sam powinien dostać po dupie.

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: pt lut 10, 2006 3:19 pm
autor: Halszczak
Przepraszam, że niekoniecznie na temat, ale to do Pana yarka pytanie: czy to moja wina, że Pan Bóg akurat mnie wytypował na ateistę?

Re: Nicky Cruz opowiada... historia prawdziwa

: wt gru 05, 2006 10:22 pm
autor: yarek shalom
Halszczak - Bog nikogo nie stworzyl ateista - to byl Twoj wybor ktory Bog uszanowal

Edytowalem post - podalem aktualne info oraz adres

Pozdrawiam!