Do Not Track nie ma sensu?

Pawel Cebula, 17-09-2012 | Źródło: Softpedia

Kilkanaście miesięcy temu praktycznie wszyscy producenci przeglądarek internetowych zgodnie uznali, że wprowadzenie instrukcji Do Not Track do ich aplikacji jest koniecznością - wszystko w myśl ochrony prywatności użytkowników. Taka inicjatywa jednak nie ma sensu do momentu, aż wszyscy reklamodawcy nie będą jej przestrzegać.

Idea wdrożenia obsługi Do Not Track jest bardzo dobra - praktycznie każdy producent zaprezentował inne podejście do tego tematu, jednak największą aprobatę uznało rozwiązanie opracowane przez Microsoftu. Ostatnią przeglądarką, która otrzyma wsparcie dla DNT będzie najprawdopodobniej Chrome, w przypadku którego prace nad tą funkcją dopiero ruszyły.
 
Dlaczego Google tak długo opierał się wdrożeniu DNT w swojej przeglądarce? Powód jest bardzo oczywisty - koncern z Mountain View jest jednocześnie największą siecią reklamową w całym internecie - ogromna część zysków, jakie generuje Google pochodzi właśnie z reklam. Dlatego też Microsoft był jednym z najbardziej gorliwych zwolenników ochrony prywatności użytkowników.
 
Problemem jest to, że funkcja DNT ma sens tylko i wyłącznie w momencie, gdy reklamodawcy przestrzegają tej instrukcji. Na razie Google nie poinformował o swoich planach, które dotyczą wdrożenia obsługi Do Not Track w swojej sieci reklamowej. Chrome obsługujący tę funkcję pojawi się najprawdopodobniej dopiero na początku przyszłego roku.
Ocena 2.73/5 (54.66%) (176 głosów)
  • Śledzik
TAGI: track,   dnt,   google,   reklamy,   not   do   reklamodawcy  

Komentarze:



    Dodaj komentarz:


    Temat:
    Twój nick:
    Komentarz:
     

    Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty, bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod HTML w wypowiedziach jest niedozwolony. Wydawca nie odpowiada za treść komentarzy.