Pilot Wrona - nowy bohater na Facebooku

Jacek Pluta, 02-11-2011 | Źródło: Profeina

Wczorajsze udane lądowanie awaryjne na Okęciu odbiło się szerokim echem także w Internecie. Pilot Tadeusz Wrona w szybkim czasie zdobył rekordową liczbę fanów na Facebooku. W ciągu kilku godzin powstało ponad 20 jego nieoficjalnych profili, mających łącznie ok. 54 tys. fanów.

Dwa największe - BrawoKapitanTadeuszWrona i KapitanWronaFP   - mają już grubo ponad 20 tys. fanów każdy.
 
Z danych Fanpage Trendera, narzędzia wspierającego marketing na Facebooku, wynika, że wzrosty liczby fanów Kapitana Wrony są rekordowe. W ciągu ostatniego półrocza nikt inny na „polskim” Facebooku  nie zdobył tylu fanów w tak krótkim czasie. Jak pokazuje wykres, znacznie większe fanpage, wspierane nierzadko reklamami, zdobywały po kilkanaście tysięcy nowych „lubisiów” w ciągu doby, czyli mniej niż nieoficjalne profile Kapitana Wrony w ciągu kilku godzin.
 
- Marketerzy głowią się jak zdobyć dla profilu firmy wielu fanów, emitują reklamy, projektują specjalne konkursy i aplikacje, a tymczasem przepis na sukces jest znacznie prostszy – wystarczy wylądować samolotem bez wysuniętego podwozia… - ironizuje dr Jan Zając, psycholog Internetu z Uniwersytetu Warszawskiego, współtwórca Fanpage Trendera. 
 
Łączna liczba fanów Kapitana jest stosunkowo niewielka w porównaniu z największymi polskimi fanpagami, mającymi po kilkaset tysięcy fanów. Największy - Demotywatory - ma już blisko milion fanów, niemniej nikt do tej pory nie miał aż tak szybkiego wzrostu.
 
Tak duża skala reakcji w społecznościach to efekt nie tylko spektakularnego wydarzenia i bohaterskiej postawy kapitana Wrony, ale także rosnącej popularności Facebooka, który ma już w Polsce ponad 7 mln zarejestrowanych użytkowników.  - W obliczu dramatycznych i emocjonujących wydarzeń czujemy potrzebę podzielenia się z kimś swoimi wrażeniami, skomentowania czy wyrażenia podziwu dla bohaterów. Zawsze omawialiśmy to z najbliższymi ludźmi. Obecnie jednym z głównych środowisk, gdzie się to dzieje, są Social Media, w tym Facebook, gdzie chwilami  toczy się autentyczne życie społeczne - mówi dr Jan Zając.
 
 – W przeszłości już kilkakrotnie mieliśmy na Facebooku takie wybuchy entuzjazmu i uwielbienia dla różnych postaci, na przykład dla Henryki Krzywonos, która w ciągu kilku dni po swoim zeszłorocznym wystąpieniu na uroczystościach z okazji 30-lecia Solidarności zyskała kilkadziesiąt tysięcy fanów. Wielkie emocje na Facebooku budziła też decyzja o pochowaniu prezydenta Kaczyńskiego na Wawelu, lecz również wydarzenia sportowe, jak choćby walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką czy dramatyczne zwycięstwo Legii Warszawa ze Spartakiem Moskwa. Zazwyczaj taki entuzjazm trwa jeden, góra kilka dni, później się wypala - komentuje dr Zając.
 
- Serwisy społecznościowe pełnią w takich sytuacjach dwojaką rolę. Pomagają ludziom w dotarciu do informacji - a na Facebooku pojawiło się mnóstwo materiałów, także spoza mediów profesjonalnych, które szybkością nie były w stanie konkurować z internautami.
 
Przede wszystkim jednak Facebook spełnił rolę miejsca wspólnego świętowania, przestrzeni, w której ludzie mogli wspólnie cieszyć się z wyczynu pilota – komentuje dr Mirosław Filiciak, kulturoznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.  - Oczywiście to symboliczny gest, nie wymagający od użytkowników Facebooka żadnego poważnego zaangażowania. Ale niekoniecznie trzeba go przez to umniejszać - mamy do czynienia z radosną, oddolną akcją. I choć dzisiejsi fani za tydzień do tych fanpagów nie będą już zaglądać, to ostatnia doba pokazała, że Polacy potrafią wspólnie przeżywać nie tylko porażki, ale i sukcesy – dodaje dr Filiciak.
Ocena 2.81/5 (56.24%) (255 głosów)
  • Śledzik

Komentarze:



    Dodaj komentarz:


    Temat:
    Twój nick:
    Komentarz:
     

    Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty, bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod HTML w wypowiedziach jest niedozwolony. Wydawca nie odpowiada za treść komentarzy.