Daniel Dryzek, inwestor domenowy

Autor: Rozmawiał Dawid Kulbaka, dodano: 09-09-2009
Kategoria: Publicystyka

Wcześniej pracował w Active 24. Obecnie jest prywatnym inwestorem domenowym z 8. tysiącami domen w portfolio.

Przez 8 lat zarządzałeś firmą rejestrującą domeny Active 24. Teraz zdecydowałeś się na własną działalność. Zajmujesz się tylko handlem domenami?

W zasadzie to głównie zajmuję się teraz odpisywaniem na emaile :) Poza tym nadrabiam zaległości w kwestii wszelkiego rodzaju serwisów społecznościowych – zacząłem aktywnie korzystać z konta na Facebooku, Twitterze, a nawet GoldenLine. Sporadycznie korzystam też z Linkedin. Te narzędzia bardzo pomagają mi w mojej pracy i utrzymywaniu kontaktów z ludźmi.

 

Poza tym dużo czasu zajmuje mi zarządzaniem moim portfolio domen, a do tego pracuję też nad uruchomieniem kilku projektów związanych z wtórnym rynkiem domen i nie tylko. Pod koniec września tego roku odbędzie się się też MeetDomainers – drugie Spotkanie Właścicieli Domen Internetowych, które organizuję razem z żoną Agnieszką. To dużo pracy - nie nudzę się :)


Jakim zbiorem domen dysponujesz w portfolio?

Moje portfolio domen kurczy się z dnia na dzień. Z powodu wysokich cen utrzymania polskich domen, wiele z nich nie opłaca się przedłużać. Jeszcze rok temu miałem kilkanaście tysięcy domen. Obecnie posiadam około 8 tysięcy domen, z czego przeważająca większość to domeny .pl, jest też całkiem sporo domen .eu, domeny dwuznakowe .cz, .sk, kilkadziesiąt domen .in (Indie). Najmniej w moim portfolio jest domen .com, .net czy .org. Do końca tego roku w moim portfolio pozostanie 4-5 tysięcy domen.


To pokaźna kolekcja. Jaka część z tych adresów zarabia na siebie poprzez emisję reklam, a jaka przeznaczona jest na dalszą odsprzedaż?

W biznesie domenowym, jak w każdym innym, sprawdza się zasada, że mała część aktywów, czy klientów, generuje większość przychodów. Dlatego zdecydowana mniejszość domen musi zapracować na pozostałe, które nie przynoszą wystarczających przychodów z reklam lub nie znajdują jeszcze swoich kupców. Większość z moich domen jest na sprzedaż – jeśli oczywiście znajdzie się kupiec, który jest w stanie zapłacić pożądaną przeze mnie kwotę. Na koniec miesiąca czy roku przychody z reklam, sprzedaży czy wynajmu domen muszą być wyższe niż koszty utrzymania domen i pozyskiwania nowych nazw do portfolio. Matematyki nie da się oszukać.


Ile kosztuje rocznie utrzymanie samych domen?

Gdybym chciał przedłużyć wszystkie swoje domeny, które miałem jeszcze na początku tego roku – musiałbym pewnie wydać około pół miliona złotych rocznie. Cięcia jakie ostatnio poczyniłem i jakie mam zamiar jeszcze poczynić do końca roku pozwolą mi zmieścić się z kosztami w kwocie 100-150 tysięcy złotych rocznie.

 

Czyli kryzys chwycił jednak rynek domen? 

 

Spadki w przychodach z reklam, ale również ze sprzedaży domen są zauważalne. Jednak najbardziej na kieszeni odciska się czterokrotnie droższa cena przedłużenia od ceny rejestracji (przypominam, że NASK pobiera 10 zł za rejestrację i 40 zł za przedłużenie domeny .pl).


Najcenniejszy łup w kolekcji?

Mam ich kilka: r.pl, pr.pl, money.eu, historia.pl.

Potrafisz ocenić ilu jest w Polsce profesjonalnych inwestorów domenowych?

Najpierw trzeba byłoby się zastanowić kogo można nazwać „profesjonalnym inwestorem domenowym”. Myślę, że można przyjąć, że taki inwestor powinien być w branży od przynajmniej jednego roku. To osoba która regularnie odwiedza strony i fora poświęcone rynkowi wtórnemu domen i dzięki temu jest na bieżąco z tym co się w tej branży dzieje. Ponadto profesjonalny inwestor powinien mieć za sobą zakupy, ale przede wszystkim sprzedaże domen. Te ostatnie są szczególnie ważne, ponieważ weryfikują skuteczność naszych inwestycji (jeśli nikt nie chce kupić naszych domen, to możemy się zacząć zastanawiać czy aby na pewno kupujemy właściwe). Oczywiście nie są to jedyne czynniki, które decydują o byciu profesjonalny inwestorem domenowym.

 

Co ciekawe, na tym etapie rozwoju branży domen, rzadko można spotkać osoby, które zajmują się tylko domenami. Inwestowanie w domeny jest często dodatkowym zajęciem, którym można się zajmować po pracy. Jest też grupa osób, które prowadzą swoje własne firmy, a domeny to tylko jedna z ich działalności. Osobiście, od niedawna, zaliczam się do inwestorów, którzy zajmują się tylko domenami. Takie rozwiązanie pozwala na przeznaczenie większej ilości czasu na inwestowanie w domeny. Z drugiej jednak strony – domeny stają się naszym głównym lub czasem nawet jedynym źródłem utrzymania.

 

Wracając jednak do pytania – liczbę profesjonalnych inwestorów w Polsce oceniam na około 100 osób, a kolejne 100 pretenduje do tego miana. Ciągle też pojawiają się osoby zaciekawione rynkiem wtórnym domen, natomiast część z obecnych inwestorów za rok czy dwa może już nimi nie być.

Dlaczego niektóre spektakularne zakupy domen nie są jawne? Mam tu na myśli transakcję za nazwę urlopy.pl, którą oszacowałeś na 400 000 złotych.

Może być kilka przyczyn, dla których pewne transakcje nie są ujawniane. Często jest tak, że domeny kupowane są po to, żeby w przyszłości odsprzedać je za większą kwotę. Ujawniona kwota zakupu mogłaby w przyszłości obniżyć cenę sprzedaży. W przypadku domeny urlopy.pl nabywcą była spółka notowana na warszawskiej giełdzie NewConnect. W takich przypadkach spółka może stwierdzić, że ujawnienie transakcji może jej w jakiś sposób zaszkodzić i dlatego nie ujawnia szczegółów transakcji. Podobnie było w przypadku niedawnego zakupu domeny budownictwo.pl przez Eniro. Transakcję szacuję na minimum kilkaset tysięcy złotych.

Wiele osób zarzuca inwestorom domenowym spekulację. Jak odpierasz takie zarzuty?

Inwestowanie w domeny to taka sama spekulacja jak kupowanie i sprzedawanie nieruchomości, samochodów czy innych dóbr. Podobnie działają supermarkety, które kupują coś taniej, ale w dużych ilościach, po to, żeby później drożej odsprzedać. Na tej zasadzie opiera się cała nasza gospodarka. Dlatego zawsze dziwię się takim zarzutom, bo kojarzą mi się z czasami PRLu.

Jakie czynniki składają się na wycenę domeny przez inwestora?

Jest mnóstwo czynników, które sprawiają, że domena jest wartościowa lub nie. Z najprostszych można wymienić długość domeny (zazwyczaj im krótsza domena tym lepiej) – w tego powodu wartość mają jedno, dwu i trzyliterowe domeny – bez znaczenia czy znaczą cokolwiek czy tylko są przypadkowymi zestawami liter. Wartościowe są też domeny, których nazwy składają się z popularnych słów, nazw przedmiotów, produktów czy miejsc. Domeny takie jak komputery.pl, kredyty.pl, dzieci.pl, praca.pl czy hiszpania.pl zawsze będą miały bardzo dużą wartość. Przy zakupie domeny zawsze warto zastanowić się, do czego dana domena może być wykorzystana. Głównie liczy się możliwość komercyjnego zastosowania nazwy.

Czy (drogie) domeny kupuje się tylko, by potem je drogo odsprzedać?

Drogie domeny można kupować z zamiarem inwestycyjnym, można je jednak również kupować z przeznaczeniem na konkretne projekty, które chcemy pod daną domeną zrealizować. Głośno  było ostatnio o sprzedaży domeny candy.com za 3 miliony dolarów, która została zakupiona na potrzeby największego na świecie sklepu ze słodyczami. Sam w zeszłym roku kupiłem domenę historia.pl za 61 tysięcy złotych, po to żeby kiedyś postawić pod tą domeną serwis historyczny.

Zakładamy, że zostajesz prezesem NASK. Jakie są twoje najważniejsze trzy decyzje regulujące rynek domen w Polsce?

Rynek najlepiej reguluje się sam, dlatego organizacja, która zarządza rejestrem domen, powinna możliwie w najmniejszym stopniu w niego ingerować. Zadaniem rejestru domen (w Polsce jest nim NASK) jest zapewnienie ciągłości usługi (domeny powinny działać 24 godziny na dobę, 365 dni w roku) oraz dostarczenie jej w możliwie najniższej cenie (niskie ceny rejestracji i przedłużenia ważności domen). Resztą zajmą się firmy, które zarabiają na sprzedaży domen (rejestratorzy, inwestorzy domenowi) lub usługach, które są związane w jakiś sposób z rynkiem domen. To właśnie te podmioty najlepiej promują domeny i pomagają w ich popularyzacji.

Trzy zmiany, jakie moim zdaniem powinny zostać wprowadzone w polskim rejestrze domen:

1. Wydzielenie rejestru domen .pl z NASK, tak aby komórka odpowiedzialna za domeny mogła działać samodzielnie. Przychody z domen nie byłyby również wykorzystywane do finansowania pozostałej działalności NASK.


2. Przekształcenie rejestru domen .pl w stowarzyszenie non-profit. Takie rozwiązanie zostało zastosowane w wielu krajowych rejestrach domen, między innymi w Niemczech, Holandii czy Czechach. Członkami takiego stowarzyszenia zostają głównie rejestratorzy, ale również inne podmioty, które działają na rynku domen, jak również jednostki administracji publicznej. Dzięki takiemu rozwiązaniu rejestr domen działa faktycznie w interesie właścicieli domen – dostarcza dobrą usługę w niskiej cenie. Tak dzieje się właśnie w Niemczech, Holandii czy Czechach, gdzie koszt rejestracji i utrzymania domen nie przekracza kilku euro. Tak też powinno być w Polsce.

 

3. Zrównanie cen rejestracji i przedłużenia ważności domen .pl do 10-15 PLN.

Ocena 2.85/5 (57.05%) (644 głosów)

Komentarze:


  • Dodał: Rafał Pietrzyk data: 2009-09-09
    Zostajesz prezesem NASK.

    Gry to przeczytałem trochę serce zaczęło pikać. Brzmi jak czas teraźniejszy, a nie pytanie.
  • @Rafał
    Dodał: Dawid Kulbaka data: 2009-09-09
    Masz rację, dołożyłem sformowanie "Zakładamy, że".

    Dzięki za zwrócenie uwagi.
  • Zmiany w NASK
    Dodał: PPD.pl data: 2009-09-09
    Podpisuję się pod postulatami zmian w NASK, choć obecnie dwa pierwsze są nierealne, a trzeci zapewne bardzo trudny do wynegocjowania...

  • Dodał: Gość data: 2009-09-11
    ciekawy wywiad


Dodaj komentarz:


Temat:
Twój nick:
Komentarz:
 

Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty, bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod HTML w wypowiedziach jest niedozwolony. Wydawca nie odpowiada za treść komentarzy.