Podstawy DTP: Wizytówki

Autor: Jakub Śpiewak, dodano: 31-07-2003
Kategoria: Projektowanie WWW

Wizytówka to niewątpliwie doskonały wynalazek i świetne narzędzie promocji. Pod jednym tylko warunkiem - jeżeli przestrzegamy zasad dobrego obyczaju. Niewłaściwie przygotowana lub używana wizytówka może stanowić antyreklamę firmy.

Dlatego właśnie warto poznać najważniejsze zasady wizytówkowego savoir-vivreu.

Proste jest piękne

Nie od dziś wiadomo, że wyszukana elegancja kryje się w... prostocie. Ekskluzywne sklepy pakują towar w proste torby z szarego papieru, a torby kolorowe, pstrokate wykorzystywane są raczej w supermarketach. Podobnie jest z wizytówkami. Wizytówki z chmurkami w tle, pstrokatymi obrazkami, fantazyjnymi zawijasami i ozdobnymi czcionkami dobre są dla tych, którzy pozują na elegancję. Ludzie naprawdę dobrze wychowani nie pozwalają sobie na niepotrzebną ekstrawagancję. Drukują swe wizytówki na prostym papierze, co najwyżej lekko szarym lub w delikatnym kolorze (np. jasna kawa z mlekiem), a jedynym elementem graficznym jest niewielkich rozmiarów logo w górnym rogu.

Wizytówka przede wszystkim powinna być czytelna i funkcjonalna. Dlatego unikamy ozdobnych czcionek, które sprawiają, iż napisy wymagają uważnego czytania. Jeśli osoba, której wręczamy wizytówkę, nie jest w stanie od razu odczytać nawet najmniejszego napisu, to znaczy, że przygotowaliśmy zły projekt graficzny. Unikamy drukowania wizytówek w pionie, bo to wymaga ich odwrócenia, a ludzie cenią sobie wygodę. Wizytówka powinna mieć standardowy format, aby osoba, która ją otrzyma, mogła przechowywać ją w specjalnym klaserze. Przyjęło się, iż wizytówka ma format 90 x 55 lub 90 x 50 mm.

Wyjątkiem od tych reguł są artyści. Oni mogą sobie pozwolić na pewną ekstrawagancję, zwłaszcza plastycy, chociaż oni, jeśli znają się na swojej pracy, to akurat na ogół wiedzą, iż skomplikowana forma przytłacza treść i utrudnia przekaz.

Praca to praca, dom to dom

To twierdzenie wydaje się banalne, jednak często zapominamy o tej podstawowej prawdzie. Jeżeli na służbowej wizytówce zamieszczamy prywatny adres, telefon, numer komórkowy, to dajemy tym sygnał, iż pracujemy również w domu i można do nas dzwonić na prywatny numer w sprawach służbowych.

Najlepszym rozwiązaniem jest przygotowanie dwóch rodzajów wizytówek - służbowych i prywatnych. Wiąże się to dodatkowo z tym, że wykorzystywanie kart służbowych jest w gruncie rzeczy po prostu okradaniem naszego pracodawcy, który nie po to wydał na nie pieniądze, żebyśmy np. podawali na nich swoje namiary przypadkiem spotkanej koleżance ze szkolnej ławy.

W ostatnim czasie coraz częściej praca staje się jednak dla nas drugim domem, spędzamy w niej więcej czasu niż u siebie w mieszkaniu. Są ponoć tacy, którzy potrafią nocować w biurze. Dlatego pracodawcy na ogół tolerują wykorzystywanie służbowych wizytówek również do celów prywatnych. Pamiętajmy jednak, że podając swój numer służbowy znajomym, pozwalamy im na dzwonienie do nas w godzinach pracy, a tego pracodawcy już na ogół nie lubią.

Możemy stosować również inną metodę - drukujemy normalną wizytówkę, z telefonem do pracy, a przy wręczaniu dopisujemy ręcznie numer prywatny lub telefonu komórkowego. Ta metoda ma jeszcze dodatkową zaletę - osoba, której w taki sposób wręczymy wizytówkę, poczuje się wyróżniona tym, że podajemy jej numer prywatny lub komórkowy. Ludzie lubią to uczucie, więc warto to wykorzystywać, nawet jeśli mielibyśmy dopisywać numer ręcznie za każdym razem.

Odpowiednie informacje

Wizytówka służbowa zawiera logo lub nazwę firmy, nasze imię i nazwisko, pełnioną funkcję, adres, telefon, faks, adres poczty elektronicznej i strony WWW. Zwłaszcza te dwie ostatnie informacje są w ostatnim czasie szczególnie pozytywnie odbierane i świadczą o nowoczesności firmy.

Na karcie prywatnej podajemy imię i nazwisko, ewentualnie zawód (dotyczy to zwłaszcza przedstawicieli wolnych zawodów), prywatny adres, numer telefonu i adres email, jeśli mamy taki, który wykorzystujemy tylko w domu.

Zdarza się, iż małżonkowie drukują wspólne wizytówki. W takim przypadku zasada "puszczaj kobietę przodem" nie obowiązuje. Jako pierwszy wystąpi ten, kto częściej będzie używał karty. Cóż, trzeba tu osiągnąć małżeńskie porozumienie.

Czasem firmy drukują wizytówki bezimienne. Należy wówczas pamiętać o tym, że mogą one służyć np. do wyłożenie na sklepowej ladzie. Posługiwanie się nimi przez pracowników i rozdawanie z dopisanym odręcznie imieniem i nazwiskiem nie służy budowaniu wizerunku firmy. Niemal każdy pomyśli sobie "Co to za kiepska firma, jeśli nie stać jej na zrobienie pracownikom wizytówek?"

W Polsce rozpowszechnione jest nadużywanie tytułów. Bardzo często można spotkać wizytówki z napisem np. "mgr inż. Jan Kowalski". Jeśli nie mamy tytułu doktora lub profesora, odpuśćmy sobie tytulaturę. W naszym kraju magistrów i inżynierów jest zatrzęsienie, więc nie ma się czym chwalić. Uwagi te nie dotyczą natomiast stopni wojskowych.

Wizytówka powinna być aktualna. Jeśli jakieś dane zmieniły się, nie należy skreślać poprzednich i pisać odręcznie prawidłowych. Na coś takiego możemy sobie pozwolić przez pierwsze kilka dni po zmianie. Potem powinniśmy już mieć aktualne wizytówki. Dotyczy to zarówno biletów służbowych, jak i prywatnych.

Zdarza się, że często kontaktujemy się również z cudzoziemcami. Niektórzy drukują w związku z tym dwustronne wizytówki. Z jednej strony mamy informacje w języku polskim, a na odwrocie - w obcym. Nie jest to właściwe. Lepiej wydrukować dwie wersje - jedną po polsku, a drugą w języku, którym posługuje się większość naszych kontrahentów.

Sztuka dawania

Wizytówkę wręczamy zawsze w stanie nienaruszonym. Jeśli niechcący ją uszkodziliśmy - pomazaliśmy, pogięliśmy, itp., wyrzućmy ją do kosza albo wykorzystajmy do notatek. Wręczenie biletu z zagiętym rogiem zrobi bowiem złe wrażenie na obdarowanym i świadczy o naszym braku szacunku dla niego.

Wymiana biletów powinna zawsze odbywać się na zakończenie rozmowy lub spotkania, w sposób dyskretny. Ktoś, kto podchodzi do nas z wyjętą wizytówką i wręcza nam ją zamiast powitania, jest po prostu źle wychowany. Z zasady nie wymieniamy się wizytówkami przy stole.

Jeśli mamy do czynienia z osobą starszą od nas lub wyższą rangą, czekamy na jej wyraźną prośbą. A co, jeśli nasz rozmówca jest starszy ale niższy rangą? W sprawach prywatnych decyduje kryterium wieku, zaś służbowych - ranga.

Po otrzymaniu wizytówki, przed jej schowaniem, powinniśmy ją przeczytać. W dobrym tonie jest wygłoszenie krótkiej, kurtuazyjnej uwagi w stylu "Ach, jest pan dyrektorem marketingu?" lub coś podobnego.

Korespondencja

Wizytówki pochodzą od dawnych biletów wizytowych. Panowie zostawiali je, jeśli nie zastali gospodarza w domu, dołączano je do kwiatów przesyłanych kobietom, wreszcie - na biletach wizytowych prowadzono korespondencję.

Ten ostatni zwyczaj ostatnio zanika. Niemniej, możemy wykorzystać wizytówkę do krótkiej wymiany korespondencji. Prowadzimy ją zawsze w trzeciej osobie. Wynika to chociażby z logiki gramatycznej. Na bilecie mamy już wydrukowane swoje imię i nazwisko, które automatycznie staje się podmiotem zdania. Lepiej brzmi "Jan Kowalski pozdrawia i prosi o kontakt" niż "Jan Kowalski pozdrawiam i proszę o kontakt". Korespondencję taką zaczynamy z reguły na pierwszej stronie, pod nazwiskiem, a kontynuujemy na odwrocie.

Ocena 2.45/5 (49.08%) (392 głosów)

Komentarze:


  • Dodał: Gość data: 2012-05-24
    Szanowny Panie!
    Nie podzielam przedstawionego poglądu o tytule naukowym przed nazwiskiem.
    Z obserwacji wynika, że większość dzisiejszych "mgr" niestety nie dorównuje mniejszości "mgr inż." kompetencjami. Ta większość zdaje sobie z tego sprawę, stąd próba deprecjacji tytułu "inż." poprzez wmawianie społeczeństwu, że "mgr inż." to "obciach".
    Wstyd to wybierać studia dla tytułu a nie uzyskiwanie tytułu w kontekście pogłębiania wiedzy w świadomie wybranym zakresie.
    Pozdrawiam.


Dodaj komentarz:


Temat:
Twój nick:
Komentarz:
 

Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty, bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod HTML w wypowiedziach jest niedozwolony. Wydawca nie odpowiada za treść komentarzy.